Prywatna Armia
Jak to jest być Amerykańskim Żołnierzem i prowadzić niechciane Diabły takie jak Rosyjski Desant VDV, Specnatz czy Francuską Legię Cudoziemską po najwyższych sferach
Pomysł na początku był wspaniały i szlachetny, skończyło się jak zawsze
Najwyższe sfery przypominają nieco gołębia. Jak to ktoś kiedyś powiedział, Gołębie nie są wyposażone w narzędzia do zadawania natychmiastowej śmierci, więc jeżeli dojdzie do walki między nimi, będzie to długa i brutalna wojna.
Zaczęło się od sporów tronowych. Kto jaki tron zajmuje. Ja, przez to że moja matka utraciła prawa do siedzenia na tronie, stałem się następcą tronu. Jednakże było to bardzo nie po myśli wielu z wysokich sfer. Dlatego też zostałem dosłownie wysłany do Ameryki na wychowanie. Patronat nad moją osobą miał sprawować rząd USA, a ja sam przez to pozbawiony praw do tronu.
Więc wybrałem się na przygodę życia, czyli z konfliktu na konflikt. Można się dużo nauczyć i wielu poznać. Wspomnienia na całe życie.
Więc wybrałem się na przygodę życia, czyli z konfliktu na konflikt. Można się dużo nauczyć i wielu poznać. Wspomnienia na całe życie.
Kiedy jak to mówią wkroczyłem spowrotem do wysokich sfer, myślałem że spotkam Romanov, Borgię czy innych. Tak się nie stało. Wszystko zostało ukradzione i przekazane. Nawet Habsburg był niczym w więzieniu. Dosłownie wszystko przekazane innym i roztrwonione. Takie były wysokie sfery. Niby ci sami, lecz wyłącznie jako figuranci. Borgia zamknął się we własnym zamku, który był wyłącznie jego domem i biegał za kobietami. Romanov to kaleka który ledwie co miał. Habsburg pomimo pozycji miał gówno do gadania i stał wyłącznie jako figurant.
Miało się to we krwi, te poczucie winy. Miało się sporo, nawet więcej niż sporo. Chciało się przywrócić stary ład i porządek.
Wykorzystując stare uprawnienia mi przysługujące, ja niechciany i nieuznawany wezwałem mych braci niedoli aby odmienić świat.
Ktoś by pomyślał że do tej pracy przystąpi osławiony SAS, Delta Force albo inne, jesteście w błędzie. Są sławni, przez to najlepsi lecz kompletnie nie nadają się do tej pracy. Zbytnia elegancja i flegmatyczność oraz skłonność do korzystania z różnych niewygodnych elementów ekwipunku czyniła z nich bezużytecznymi. Kompletnie bez sensu.
Nie są tak brutalni jak Francuzi, albo tak pomysłowi w swojej pracy jak Rosjanie.
Nie są tak brutalni jak Francuzi, albo tak pomysłowi w swojej pracy jak Rosjanie.
Kiedy się zbierało brygadę, na pomoc znienawidzonemu Specnatz przyszedł Kolumbijski Kartel. Niewiele lepszy jeżeli chodzi o metody pracy. Były to pary nie do pary. Co ich łączyło ? Wiara w boga.
Ktoś by pomyślał że to wiejskie chłopki, lecz wiejskie chłopy ubrano w garnitury od Armaniego i dano najnowsze samochody od Mercedesa, Porsche i Maybacha. Niby wyglądali jak rosyjska mafia, lecz byli od niej bogatsi i nieco kunsztowniej ubrani. Co ich łączyło ? Niektórzy z nich oddawali mocz do butelki. A wiecie dlaczego ? Za dnia być biznesmenem i wytropić cel, by potem przebrać się za bezdomnego, oblać się butelką moczu i alkocholu by pachnieć stosownie aby wykorzystując swą niską pozycję zbliżyć się do wysokiej sfery z prośbą o drobne na objad, a w razie odmowy z bliska nożem poderżnąć gardło, po czym niezauważony i niewyróżniający się z tłumu oddalić się.
Anime to nie było. To dosłownie były Kolumbijskie Brygady Śmierci. Zrzeszeni w Kartel, z tą różnicą że nie handlowali środkami zakazanymi. Mieli wiele ukierunkowań, lecz jedną wiarę w prawidłową sprawę.
Świat osławionej Rosyjskiej Mafi to nie był. Był nieco wyższy, więc jak cię złapali to nie bili pałką, tylko obdzierali ze skóry albo krzesło elektryczne. Nauczyło się uważać. Drugi Afganistan za czasów Rosjan i Talibów.
No ale po wielu chwalebnych i wstydliwych akcjach wywalczyło się sprawiedliwość ludową i dziejową. Strąciło się z tronu i praw własności uzurpatorów i chciano przekazać to prawidłowym władcom.
Niestety, jak dla mnie ci prawidłowi nie potrafią utrzymać nawet szczyn we fiucie, a co dopiero dużej korporacji.
Niestety, jak dla mnie ci prawidłowi nie potrafią utrzymać nawet szczyn we fiucie, a co dopiero dużej korporacji.
Dobro wygrało, lecz przypominało to Krwawe Diamenty. Coś pięknego, prawidłowego, prawego i sprawiedliwego. Coś porządanego i upragnionego lecz niechcianego ze względu na sposób ich pozyskania.
Nie było komu to oddać, więc przekazało się podobnym do mojej osoby braciom niedoli.
Czas mija, a prawidłowi dalej słabi.
Dobra zdobyte i przekazane nie są czymś porządanym przez obdarowanych którzy najchętniej by się ich pozbyli, a pojawił się kolejny dużo potężniejszy wróg.
Przez obdarowanie i nabycie praw, stali się mi równi i wkroczyli do tych samych sfer. Co innego że byli na to nieprzygotowani.
Brygady śmierci 2
Ile jest 0 ? Cokolwiek.
Tym razem praca jest nieco odmienna jak i codzienność. Dzielni żołnierze po przeżyciach mając wstręt do jakiegokolwiek garnituru w większości wynajęli się do pracy w Fabrykach albo Firmach. I czekali. Tym razem nie nadawali tempa, tylko czekali. Cel był wielki, a przez to nieco inne przyzwyczajenia. Przypomina to uśpienie. Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok. Sielanka, do utraty dziewictwa.
Celem był pierwszy.
Nie było to polowanie tylko czekanie.
Wiecie ile razy należy wygrać, by cię zapamiętali ? Tylko raz.
Wiecie ile razy należy wygrać, by cię zapamiętali ? Tylko raz.
Wykorzystało się pojedynczy wabik i czekało się. Ryba chwyciła. Nie było to eleganckie. Po prostu Sfora wygłodniałych wilków rzuciła się na słabszego i nieco gorzej wyszkolonego przeciwnika, pozbywając się go.
I tak to się skończyło. Prawo własności według najwyższości może mieć ktokolwiek, bo panuje defacto bezkrólewie. Ci co są, są za słabi. Ci co mogą, są za silni. Niechciane trony.
Zajęła je stara gwardia i próbuje przywrócić ład po chwilach, których zapomnienia chce każdy, lecz ofiarować chcą bogu.