Własna Nacja
Ile jest właściwie cokolwiek ? Nie wiadomo, bo mniej niż zero to też cokolwiek.
Czym ty właściwie jesteś ? , miłością. A czym tak naprawdę? Nienawiścią. A czym tak realnie ? Nicością która jest połączeniem obu cech.
Co ty właściwie zwalczasz ? Nienawiść. Ale czy nienawiść nie bierze się z miłości ? Bierze się i żeby było śmieszniej jest tym samym.
Jak ty właściwie zdefinijusz siebie ? Ktoś kto walczy za dobro walcząc z nienawiścią. A czy to nie jest to samo. Jest jest. Obie strony walczą tak samo, pojmują tak samo, działają tak samo.
Są tym samym.
Więc właściwie co ty zwalczasz ? Samego siebie odpowiednio ukierunkowanego. Czasami jest was dwóch, to samo, w tym samym, takie samo.
Nienawiść to też miłość, i to bynajmniej nie jest lubowanie się w zadawaniu bulu. Nienawiść to miłość do daru stworzenia, jak posiadania własnego dziecka. Nienawiść kocha swe własne stworzenie, dba o nie, broni je. Jest miłością do własnej cześci. Pracuje nad nim, walczy za niego, dba o niego. Jest miłością, pomimo tego że jest nienawiścią. Dorastając w nienawiści, jest się jednocześnie miłością którą obdarowywał go oszalały od chęci zemsty twórca.
Więc kiedy złapiesz takiego, pamiętaj o tym że czasami jedynym rozwiązaniem dla diabła nie jest krzesło elektryczne.
Życie czasami to Afganistan. Jak cię złapią, to twoje zapatrywanie na świat permamentnie odmienią i utrwalą w wielu przekonaniach, bynajmniej nie tych co miałeś wcześniej. Za każdym razem odmieniony i unkalny. Jedyny w swoim rodzaju. Cieszysz się z istnienia i nie wieżysz w swój byt niczym wyzwolony spod niewoli Talibów Rosjanin. Po prostu unikat jedyny w swoim rodzaju.
A ile mogą cię właściwie razy złapać. Tylko raz i tysiące razy. Tysiące razy przeżyjesz, by umżeć i powstać na nowo tylko raz.
Więc jaki jest sens w ciągłym łapaniu tego samego i prowadzeniu reformy w celu odnowy ? Właściwie dla zabawy i z chęci rozrywki. Właściwie to dla pieniędzy, kosztowności, sławy.
Nie, nie chcesz być taki sam jak twoi przeciwnicy.
Raz złapany dażysz życie szacunkiem i wiesz jak to jest je odbierać. Jego samego nie zabijasz, bo zniszczysz bardzo ważną część u osób które sam byś bronił. Jego samego puszczasz wolno, by wywołać uśmiech u ludzi o których sam walczysz.
Więc właściwie jaki w tym sens. Każdy.
Sianie terroru, pożogi i zniszczenia to domena Nienawiści. Więc czemu dobro jest w tym najlepsze ? Bo samo jest nienawiścią do wszelkiego zła będącego tworem miłości do stworzenia.
Samo nienawidzi zniszczenia, więc jest najlepsze w sianiu terroru, by przeciwdziałać mu.
Czasami po ucieczce do boga dowiadujesz się że diabeł bywa dużo lepszym rozwiązaniem. Po prostu nie jest szkolony w Terroryźmie i zadawaniu bulu by im w sposób trafny przeciwdziałać.
Diabeł bywa mniej odmieniony i nieco bardziej staroświecki pod względem sposobów swojego własnego oświecenia. Nieco bardziej humanitarniej szkolony i ma nieco mniej zalane krwią postrzeganie rzeczywistości. Jest po prostu elegancją, czymś wykwintnym. Mającym wstręt do niektórych metod.
Dobro bywa unikalne. By aktywnie zwalczać zło, samo się staje specjalistą w zadawaniu bulu by wiedzieć jak to jest być zły. A aktywnie zwalczać musi, bo taki jest cel oświecenia w prawdzie i wierze. Diabeł nie przejawia takiej chęci ekspansji co dobro. O nie, ono chce w swoich mądrościach oświecić cały świat.
Więc jak właściwie zdefiniujesz samego siebie. Unikalnie. Każdorazowo unikalnie. Jesteś złem będącym dobrem, dobrem będące złem. W zależności jaki masz balans na daną chwilę pomiędzy tymi dwoma cechami, jesteś czymś takim.
Spalisz żywcem Anioła, by życie mogło trwać dalej.
Nacją sam w sobie.