Żołnierze Wolności
Nieuznawani przez wszystkich, uznawani przez własny naród.
Jak to jest mieć wszystko i właściwie nic. Jak to jest mieć swoje miejsce, które musi nieistnieć.
Stwóżcie coś takiego. Organizacja tworzy praktycznie od 0 realną Armię USA. Praktycznie od 0. Klon oryginalnej, identyczne. Następnie ciężko wywalczcie certyfikaty. Tak, oryginalne certyfikaty. Uprawnienia do posiadania broni, nawet pancernej, certyfikaty dostępowe do systemów komputerowych oraz uprawnienia do nadawania odznaczeń, nawet państwowych. Następnie zaszalejcie, i sprawcie że rząd USA podpisze się pod akredytacją i będzie uznawał twory tej organizacji za swoje własne, w pełni je Uznając. Daje to nam Armię w Armii, coś na boku, nieznanego a jednocześnie coś oficjalnego i powszechnego.
Nie są to siły rezerwowe, tylko kadra. Ma nieco inne mundury, jakby lepsze z lepszego materiału. Nieco ładniejsze i nieco lepiej zaprojektowane. Wszystko jest lepsze, nawet regulamin.
Prywatni jak to prywatni. Mogą sobie na więcej pozwolić, na przykład zaawansowany system szkoleniowy i zaawansowany sprzęt szkoleniowy. Na dodatek często stosowany. Poligon nie jak w wojsku co pół roku czasu, lecz co tydzień. Close Quater Battles może być codziennością. Sama organizacja, finansowana przez jej członków, wypłacająca im żołd jednocześnie może pozwolić sobie na wiele więcej. Nieco inny sposób zarządzania pieniędzmi.
Dzięki temu jest się w szeregach Armi uznawanym za lepiej wyszkolonego i posiadającego większe pole do wyboru sprzętu, działania, praktycznie wszystkiego. Ma się większe i wyższe uprawnienia do awansu.
Technologia. Ah ta technologia. Każdy jeden posiadający przy sobie terminal podłączony do satelity i w jednolitym systemie zarządzania. Mapy, rozkazy, umiejscowienie odziałów na froncie. Wszystko pod ręką nawet dla szeregowca. Wszystko co potrzebne by według regulaminu z dnia na dzień stać się porucznikiem.
Broń nieco inna, ładniejsza. Wiele odrzuconych przez USA programów dokończonych, ulepszonych i wcielonych. Dużo większy asortyment wyboru sprzętu.
Większa samowolka. Ukierunkowanie nie na określonego typu zachowania, tylko na ograniczoną dowolność ocenianą po stopniu i sposobie wykonania określonego przez przełożonych celu.
Rodzi to niesamowitą zazdrość
Ze względu na bycie czymś takim samym, a jednocześnie unikalnym w swoim rodzaju ze względu na wygląd i działanie rodzi wyobcowanie w tej samej Armii. Jest się po prostu wewnątrz odziału frontowego nieuznawanym, chyba że jest się wśród swoich, podobnych do siebie.
Odmienność sposobu postępowania rodzi wyobcowanie. Po prostu siedzisz i się na innych tylko patrzysz. Ty jesteś ten lepszy, jakby elitarny. W wojsku Elitarnych umieszczali zawsze w odpowiednim miejscu, czyli wysyłali do najgorszych zadań. Rodzi to większe wyobcowanie, więcej się przeżyło.
Samonapędzająca się kwadratura koła.
Niby ta sama Armia, a jednak dwie różne. Niby to samo, a jednak co innego.
Społeczeństwo reaguje tak samo jak Armia, wyobcowując Elitę i umieszczając ją na własne, ściśle przez nich wybrane miejsce.
Niby obcy, jednakże bardziej zasłużeni. Więcej przeżyli, więcej widzieli, więcej dostali. Elita, wysyłana na swoje miejsce.
Kwadratura koła.
Wyjść z tego się nie da. W końcu należy się ich pozbyć, czyli wysłać na front, gdzie znowu dostaną odznaczenia za dzielną i pełną wyrzeczeń postawę.
Więc jak żyć? Tak jak spać, samotnie. Służąc w ten sposób należy się przyzwyczaić do tego że jest się Armią sam w sobie. Jak coś złożysz w Wojsku, jest to twoje własne i wyłącznie twoje własne. Nikt inny tego nie chce i sam chciałby się jak najszybciej pozbyć.
Z drógiej strony jest się ważnym dodatkiem do formacji zbrojnej, jakby jej uzupełnieniem. Private Military Corporation zawsze był uznawany przez społeczeństwo za coś lepszego od Wojska więc po raz kolejny stajesz się Elitarny.
Długo można tak wymieniać, długo można nad tym rozmawiać. Rozwiązania nie ma.
Się po prostu tym jest. Żołnierzem Wolności.